Przesilenie zimowe jest idealną okazją na wypowiedzenie światu kolejnej wielkiej przepowiedni. 21 grudnia to z pozoru normalny dzień. Właśnie z pozoru. To wtedy jest jeden z dwóch dni w roku (nie licząc sytuacji awaryjnych, które zdarzają się ostatnio coraz częściej) w których wszyscy olimpijczycy spotykają się na Olimpie. Tym razem nawet Hades został zaproszony na Wielkie Obrady i stał się niepisanym trzynastym olimpijczykiem. Jego syn-Nico otrzymał własny domek poświęcony Bogowi Umarłych w Obozie pół-krwi. Wszystko było idealnie aż do czasu obiadu. Gdy słońce było już delikatnie przechylone na zachód zarówno w Zatoce Long Island jak i w
Empire State Building pojawiła się młoda dziewczyna. Jako wyrocznia stała się bardzo znana i nikt nie musiał prosić jej o przedstawienie się. Rachel Elizabeth Dare w jednej chwili pojawiła się przed herosami i bogami. Do jej pomalowanych błyszczykiem ust wchodziła zielona mgła.
Każdy wiedział co to oznacza. Kolejna wielka przepowiednia za chwilę ujrzy światło dzienne.
-Pan czasu upomni się o nie, gdy obóz Jupiter na pewien czas spłonie.
Tytan tytanów weźmie co nie jego, by władzę nad synem morza przejąć.
Wynagrodzić zechce najbardziej wiernych, lecz Ci z miłości spalą zastępy.
Olimp upadnie i Olimp powstanie, by początek dać erze, co nie upadnie,
puki Hadesa dziecię na świętą górę nie wkroczy i podstępem nie zabierze
tej co nazwaną Artemis będzie.-powiedziała jakby potrojonym głosem Rachel po czym znikła.
Wszyscy zamilkli na długą chwilę. Słowa Ducha Delf nie pozostawiały żadnych wątpliwości, że Kronos jest coraz bliżej zwycięstwa. Pierwszy z szoku otrząsnął się Chejron i donośnym głosem zawołał:
-Zbiórka grupowych w Wielkim domu! Natychmiast!-po czym pogalopował w tamtym kierunku. Za nim, jednak nieco wolniej podążyli wskazani herosi.
W sali ze stołem do ping-pong'a przebywało zbyt wiele osób jak na tak małe pomieszczenie. Komunikacji nie ułatwiał fakt, że większość zgromadzonych przekszykiwała się jeden przez drugiego. Centaur postanowił uspokoić wszystkich jednym, głośnym: ,,Cicho!".
-Domek Demeter?
-Obecny.-odpowiedziała Miranda Gardiner
-Domek Aresa?
-Zwarty i gotowy.-zawołała Clarisse La Rue machając na wszystkie strony włucznią.
-Domek Ateny?
-Tak.-rzekła wyjątkowo rozbudzona wzmianką o synu morza Annabeth Chase.
-Domek Apolla?
-Przygotowania czas zacząć, by z misją...-zaczął zamyślony Will Solace, jednak Córka Aresa przerwała mu mówiąc:
-To znaczy, obecny.
-Domek Hefajstosa?
-Niestety tak.-wymruczał Jake Mason grzebiąc w starym zegarku.
-Domek Afrodyty?
-Oczywiście, że jestem drogi Chejronie.-wyświergotała Drew Tanaka odklejając wzrok od lusterka.
-Domek Hermesa?
-Obecny w pełnym składzie.-rzekli Connor i Travis Hood zastanawiając się pewnie nad nowym kawałem.
-Domek Dionizosa?
-Tutaj.-rzekł Pollux machając delikatnie dłonią.
-Domek Hadesa?
-Jest.-odpowiedział Nico di Angelo.
-Dobrze wszyscy są więc możemy zabrać się za studiowanie przepowiedni. Will przytocz nam proszę pierwszy wers.-rzekł Chejron prostując się na wózku.
-,,Pan czasu upomni się o nie, gdy obóz Jupiter na pewien czas spłonie."-odpowiedział szybko syn Apolla.
-Nie wiadomo o kogo może chodzić, ale pewne jest że rzymscy herosi mogą mieć problem.-powiedziała Miranda z przejęciem
-Zgadzam się, przejdźmy do następnej części.-rzekł centaur-Will'u kontynuuj.
-,,Tytan tytanów weźmie co nie jego, by władzę nad synem morza przejąć."
-Tu chodzi o Annabeth!-zawołała Clarisse czym zdziwiła wszystkich. Sama zainteresowana spłonęła rumieńcem, jednak, gdy tylko się otrząsnęła z szoku powiedziała:
-Przecież może tu chodzić o Polifem'a i jego owce.
W odpowiedzi wszyscy popatrzyli na nią jakby była co najmniej córką Hery.
-Dobrze, krwiożercze barany zostawimy na kolację a teraz omówmy fragment: ,,Wynagrodzić zechce najbardziej wiernych, lecz Ci z miłości spalą zastępy."-rzekł koordynator coraz bardziej zestresowany.
-Te słowa potwierdzają tylko, że chodzi o Annabeth i tego jej zdrajcę Luke'a.-krzyknęła córka Aresa wbijając w blat nóż myśliwski
-Carinno ten stół był świerzo co kupiony!-zawołał za nią pan D. po czym wybiegł z pomieszczenia mamrocząc pod nosem coś o głupich herosach.
-Zgadzam się z Clarisse. Tu chodzi o Castellan'a i tę jego śmieszną armię.-dorzuciła swoje trzy grosze a w tym przypadku raczej drachmy Drew.
-Lecimy dalej: ,,Olimp upadnie i Olimp powstanie, by początek dać erze, co nie upadnie,"-rzekł pół-koń.
-Myślę, Że nic nie trzeba wyjaśniać, wszyscy zginiemy.-syknął Jake, który od początku zebrania się nudził.
-Nie zapominajmy o końcówce: ,,puki Hadesa dziecię na świętą górę nie wkroczy i podstępem nie zabierze
tej co nazwaną Artemis będzie."...
niedziela, 1 czerwca 2014
Rozdział I
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz